Recent Posts
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 listopada 2010
sobota, 4 września 2010
Parę rzeczy się lubi...
Autor:
jasnobłękitna
Do zabawy "w lubię" zaprosiły mnie Mira z Poukładanego Świata i Beata z Manufaktury Ambrozji. Zasady znacie: podajesz 10 rzeczy, które lubisz i 10 osób, których ulubione rzeczy chcesz poznać. Tych zasad właśnie zamierzam nie przestrzegać, bo kto mi zabroni?;P I rzeczy i osób podam, ile zechcę. Ot, taki pomysł na wyeliminowaniu problemu z podejmowaniem decyzji:D
A więc (pozdrawiam w tym miejscu wszystkie polonistki, które uczyły mnie, że nie zaczyna się zdania od a więc):
Lubię zabawy. O, takie na przykład jak ta. Wszystkie wyliczanki, wymianki, candy. I gry realne - scrabble, karty, memory. Wszystko, dzięki czemu czuję się jak dzieciak, któremu wolno się bawić i który nie musi dorastać.
Lubię pić herbatę po obiedzie. Nie o sam napój chodzi, ale o cały rytuał: herbatka, ciasteczko lub czekoladka, gazeta lub książka, fotel lub kanapa, serial - i z czystym sumieniem przez 45 min mogę nie robić nic "ważnego". Przecież piję herbatę!
Lubie przeglądać szybko świeżokupioną gazetę i znajdować artykuły, które dokładnie przeczytam później. Czasem robię to zanim jeszcze się do końca rozbiorę po przyjściu do domu.
Lubię amerykańskie seriale komediowe, nawet te "ze śmiechem". "Jak poznałem waszą matkę", "Dwóch i pół", kultowi "Przyjaciele". Jak się domyślacie Comedy Central to dla mnie gratka;)
Lubie patrzeć na śpiące koty. W ogóle lubię koty, zwłaszcza swojego, ale na śpiące mogę patrzeć godzinami.
Lubię pierwszy śnieg zimą.
Lubię "Dzień sukienki", czyli pierwszy dzień w roku, w którym wreszcie jest tak ciepło, że pierwszy raz zakładam letnia sukienkę (a do niej gołe nogi)
Lubię ten moment w kinie, kiedy tak się wczuwam w akcję, że zapominam o rzeczywistości.
Lubie zaglądać przez okna do cudzych mieszkań, wieczorem, kiedy światła już się palą, ale zasłony są jeszcze niezaciągnięte. Zaglądam raczej z ciekawości, jak oni tam mają urządzone, niż co oni tam robią.
Lubię polską kuchnię, żurki, barszcze, pierogi, ogórki kiszone, kiełbasy...
Lubię brodzenie w suchych liściach leżących na chodnikach jesienią. Im więcej liści, tym lepiej.
Lubię czytać przy jedzeniu. Książek trochę mi szkoda, bo się boję, że uświnię, ale czytam przy jedzeniu gazety. Raczej, kiedy jem sama, przy ludziach się raczej powstrzymuję;)
Lubię spódnice do kolan, bo fajnie plączą się koło kolan przy chodzeniu. Co nie znaczy, że chodzę w spódnicach tak znowu często.
Lubię głos Jacquesa Brela. Prosty, a głęboki, z cudownie wibrującym "r", najlepiej na nieodświeżanym cyfrowo nagraniu.
Lubie kupować kosmetyki. Tylko silna wola i poczucie rozsądku powstrzymuje mnie przed napełnianiem do pełna koszyka w sklepie na "R". Kuszą mnie te wszystkie balsamy cytrusowe, czekoladowe, kokosowe, te pilingi cukrowe, maseczki z glinki, pomadki truskawkowe. No i kosmetyki kolorowe, zwłaszcza te o wymyślnych nazwach kolorów. Mniam!
Nie żeby to już było wszystko, ale na dziś Wam już pewnie starczy;) Ja natomiast chętnie poczytałabym, co ciekwego lubi Lejdik, Nadia, Bronka, Aga co idzie ścieżką ku pełni oraz, dawno tu u nas niewidziana, Wichrowa.
Na koniec zostawiam Was ze wspomnianym wcześniej Brelem. Dlaczego by nie posłuchać skoro już wspomniany?:)
A więc (pozdrawiam w tym miejscu wszystkie polonistki, które uczyły mnie, że nie zaczyna się zdania od a więc):
Lubię zabawy. O, takie na przykład jak ta. Wszystkie wyliczanki, wymianki, candy. I gry realne - scrabble, karty, memory. Wszystko, dzięki czemu czuję się jak dzieciak, któremu wolno się bawić i który nie musi dorastać.
Lubię pić herbatę po obiedzie. Nie o sam napój chodzi, ale o cały rytuał: herbatka, ciasteczko lub czekoladka, gazeta lub książka, fotel lub kanapa, serial - i z czystym sumieniem przez 45 min mogę nie robić nic "ważnego". Przecież piję herbatę!
Lubie przeglądać szybko świeżokupioną gazetę i znajdować artykuły, które dokładnie przeczytam później. Czasem robię to zanim jeszcze się do końca rozbiorę po przyjściu do domu.
Lubię amerykańskie seriale komediowe, nawet te "ze śmiechem". "Jak poznałem waszą matkę", "Dwóch i pół", kultowi "Przyjaciele". Jak się domyślacie Comedy Central to dla mnie gratka;)
Lubie patrzeć na śpiące koty. W ogóle lubię koty, zwłaszcza swojego, ale na śpiące mogę patrzeć godzinami.
Lubię pierwszy śnieg zimą.
Lubię "Dzień sukienki", czyli pierwszy dzień w roku, w którym wreszcie jest tak ciepło, że pierwszy raz zakładam letnia sukienkę (a do niej gołe nogi)
Lubię ten moment w kinie, kiedy tak się wczuwam w akcję, że zapominam o rzeczywistości.
Lubie zaglądać przez okna do cudzych mieszkań, wieczorem, kiedy światła już się palą, ale zasłony są jeszcze niezaciągnięte. Zaglądam raczej z ciekawości, jak oni tam mają urządzone, niż co oni tam robią.
Lubię polską kuchnię, żurki, barszcze, pierogi, ogórki kiszone, kiełbasy...
Lubię brodzenie w suchych liściach leżących na chodnikach jesienią. Im więcej liści, tym lepiej.
Lubię czytać przy jedzeniu. Książek trochę mi szkoda, bo się boję, że uświnię, ale czytam przy jedzeniu gazety. Raczej, kiedy jem sama, przy ludziach się raczej powstrzymuję;)
Lubię spódnice do kolan, bo fajnie plączą się koło kolan przy chodzeniu. Co nie znaczy, że chodzę w spódnicach tak znowu często.
Lubię głos Jacquesa Brela. Prosty, a głęboki, z cudownie wibrującym "r", najlepiej na nieodświeżanym cyfrowo nagraniu.
Lubie kupować kosmetyki. Tylko silna wola i poczucie rozsądku powstrzymuje mnie przed napełnianiem do pełna koszyka w sklepie na "R". Kuszą mnie te wszystkie balsamy cytrusowe, czekoladowe, kokosowe, te pilingi cukrowe, maseczki z glinki, pomadki truskawkowe. No i kosmetyki kolorowe, zwłaszcza te o wymyślnych nazwach kolorów. Mniam!
Nie żeby to już było wszystko, ale na dziś Wam już pewnie starczy;) Ja natomiast chętnie poczytałabym, co ciekwego lubi Lejdik, Nadia, Bronka, Aga co idzie ścieżką ku pełni oraz, dawno tu u nas niewidziana, Wichrowa.
Na koniec zostawiam Was ze wspomnianym wcześniej Brelem. Dlaczego by nie posłuchać skoro już wspomniany?:)
środa, 11 sierpnia 2010
Co jasnobłękitnej w duszy gra?
Autor:
jasnobłękitna
Souad Massi i jedna z najpiękniejszych piosenek, jakie znam. Popłaczemy razem?
poniedziałek, 12 lipca 2010
Co jasnobłękitnej w duszy gra?
Autor:
jasnobłękitna
EDIT:
Dorzucam naprędce zrobione tłumaczenie (bądźcie więc wyrozumiałe dla jego lichej wartości literackiej;), chodzi raczej o ogólne znaczenie treści):
Ona panikuje
na myśl, że może przesadza
na myśl, że może przedwcześnie się zestarzeć
Ona panikuje
na myśl, że może być zbędna
lub że przez chwilę miałaby się nudzić.
Boi się, że sobie pójdziesz
i boi się twojego odwetu
Boi się o swojego młodszego brata
i martwi się o swój... tyłek.
Ona panikuje, panikuje, panikuje...
Daj mi spokój, przeklęta głowo
nie doprowadzisz mnie do szaleństwa
Nieźle ci się ode mnie dostanie
jeśli się zaraz nie odczepisz.
Ona wymyśla sobie, że nikt jej już nie kocha
ale obawia się też kochać
Wykańcza ją ta presja
i wszystko w środku jej wiruje.
Ona nie chce skończyć brzydka i samotna
Chce, żeby ktoś się o nią troszczył
Ona nie chce być gruba,
nie chce mieć włosów pod pachami!
Ona panikuje, panikuje, panikuje...
Daj mi już spokój, chora wyobraźnio,
Nie boję się ciebie wcale
i nie chcę słuchać
Daj mi spokój albo oberwiesz
Czuję się całkiem rozbita
Ode mnie twoje pytania się odbijają
więc niepotrzebnie się męczysz...
Ona panikuje, panikuje, panikuje...
poniedziałek, 24 maja 2010
Bez kwitnie a Madeleine wciąż nie przychodzi...
Autor:
jasnobłękitna
Maj kojarzy mi się z bzem. A bez kojarzy mi się od razu z tą piosenką. Posłuchajcie (i zachwyćcie się uroczą scenografią;)) i zapłaczcie nad nieszczęsnym zakochanym;)
wtorek, 20 kwietnia 2010
Hymn
Autor:
jasnobłękitna
Każda wiosna zasługuje na to, aby uczcić ją zakupem nowych pantofelków:) Oto hymn na cześć wiosny anno domini 2010:

Oczywiście nie mogę się powstrzymać, aby nie dodać po "allegrowsku", że "zdjęcie nie oddaje ich uroku";)
A tak a propos stóp - piosenka na dziś, nieco łobuzerska, nieco nostalgiczna, słowem ładna...
Pozdrawiam!

Oczywiście nie mogę się powstrzymać, aby nie dodać po "allegrowsku", że "zdjęcie nie oddaje ich uroku";)
A tak a propos stóp - piosenka na dziś, nieco łobuzerska, nieco nostalgiczna, słowem ładna...
Pozdrawiam!
czwartek, 18 marca 2010
Hurrrra!:)
Autor:
jasnobłękitna
Są! Już są!:):):) Śpieszę donieść, że dziś w Gdańsku widziałam pierwsze w tym roku... przebiśniegi:) A to znaczy, że - nie da rady - wiosna przyszła i zostanie:) Zdjęć niestety nie mam, bo idąc do pracy jakoś tak dziwnie (?) nie biorę ze sobą aparatu, ale postaram się przedstawić dowód rzeczowy szybko;)
Bardzo lubię przebiśniegi. Raz, że są to kwiatki tak niepozorne, że widzą je tylko ci, którzy naprawdę chcą je zobaczyć, dwa, są tak delikatne i maluśkie, że chyba nikt nie bawi się w zrywanie ich na bukieciki. Więc są jak takie nietykalne klejnociki...
A jak już je dziś zobaczyłam, to zaraz przyczepiła się do mnie pewna piosenka i nucę ją już od kilku godzin. To ciekawe, jaka precyzyjna sieć połączeń, skojarzeń i wspomnień siedzi w ludzkiej głowie. Ponućcie ze mną:)
Pozdrawiam na zielono!;)
Bardzo lubię przebiśniegi. Raz, że są to kwiatki tak niepozorne, że widzą je tylko ci, którzy naprawdę chcą je zobaczyć, dwa, są tak delikatne i maluśkie, że chyba nikt nie bawi się w zrywanie ich na bukieciki. Więc są jak takie nietykalne klejnociki...
A jak już je dziś zobaczyłam, to zaraz przyczepiła się do mnie pewna piosenka i nucę ją już od kilku godzin. To ciekawe, jaka precyzyjna sieć połączeń, skojarzeń i wspomnień siedzi w ludzkiej głowie. Ponućcie ze mną:)
Pozdrawiam na zielono!;)

