Zatem tuż po wyjeździe rodziny pomknęłam do pewnego miłego sklepu i spontanicznie nabyłam cztery głębokie talerze. Są tak piękne, że stoją w pokoju na honorowym miejscu i na razie nie mogę ich schować do szafki, bo nie mogę się napatrzeć. Szkoda, że na zdjęciach widać tylko 68,9% ich uroku...
Recent Posts
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w moim domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w moim domu. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Post o talerzach;)
Autor:
jasnobłękitna
W weekend odwiedzili mnie rodzice i babcia. Kiedy przyszło siadać do obiadu, wielki wstyd - nie ma w czym podać zupy. W mojej kuchni mieszka sobie singiel-jeden jedyny głęboki talerz, pamiątka jeszcze z lat studenckich. Poradziliśmy sobie z zupą dzięki rozmaitym, sztukowanym miseczkom, ale niesmak pozostał;)
Zatem tuż po wyjeździe rodziny pomknęłam do pewnego miłego sklepu i spontanicznie nabyłam cztery głębokie talerze. Są tak piękne, że stoją w pokoju na honorowym miejscu i na razie nie mogę ich schować do szafki, bo nie mogę się napatrzeć. Szkoda, że na zdjęciach widać tylko 68,9% ich uroku...

Zatem tuż po wyjeździe rodziny pomknęłam do pewnego miłego sklepu i spontanicznie nabyłam cztery głębokie talerze. Są tak piękne, że stoją w pokoju na honorowym miejscu i na razie nie mogę ich schować do szafki, bo nie mogę się napatrzeć. Szkoda, że na zdjęciach widać tylko 68,9% ich uroku...
niedziela, 9 stycznia 2011
Dom bez jelonka jest domem niepełnym
Autor:
jasnobłękitna
Od dawna żyję już w tym przekonaniu, przez wielu całkowicie nierozumianym. Szukałam jelonka i szukałam. Takiego, który podbiłby moje serce oczywiście. Jelonek powinien być mały i wzbudzający uczucia opiekuńcze, dlatego też wszelkie jelenie na rykowisku odpadały. Bambi byłby jednak zbyt dosłowny. Aż wreszcie w NanuNana znalazłam jelonka prawie idealnego. Prawie, bo jego złoty kolor niezbyt mi odpowiadał (zdjęcie robione by night):

Obecnie, po przemalowaniu, jelonek prezentuje się tak:

i zamieszkał sobie koło kwiatka i planu Paryża.

A dom nabrał trochę więcej sensu;)
Obecnie, po przemalowaniu, jelonek prezentuje się tak:
i zamieszkał sobie koło kwiatka i planu Paryża.
A dom nabrał trochę więcej sensu;)
wtorek, 11 maja 2010
Babuszka od Kitka i... kitek od K.
Autor:
jasnobłękitna
Trochę mam tu zaległości. Szczerze mówiąc trochę jestem w nastroju nie-majowym... Ogłoszenia o pracy, zaległości, rosnąca ósemka, spadek wiary w jakikolwiek talent... No nic.
Chciałam już dawno pokazać, co pięknego wygrałam w candy u Kitka. Piękny kolorowy pokrowczyk na laptop:

z milutką matrioszką:

i słodkimi wisienkami wewnątrz:

Bardzo mi teraz trzeba takich kolorków i takiej energii. Dzięki Kitek!:)
Aha! Pokrowczyk nie tylko mi się chyba podoba:

Od mojego K. dostałam natomiast kociaka:) Nie, nie, spokojnie, Łatce nie przybyła konkurencja przy misce, ten kotek żywi się jedynie moimi spojrzeniami. A brzuszek i tak ma cały pełen gryki:

Kupiony na Czarnym Weselu w Klukach stoi sobie teraz u mnie w kuchni, między bazylią a gruszkami:)
Chciałam już dawno pokazać, co pięknego wygrałam w candy u Kitka. Piękny kolorowy pokrowczyk na laptop:

z milutką matrioszką:

i słodkimi wisienkami wewnątrz:

Bardzo mi teraz trzeba takich kolorków i takiej energii. Dzięki Kitek!:)
Aha! Pokrowczyk nie tylko mi się chyba podoba:
Od mojego K. dostałam natomiast kociaka:) Nie, nie, spokojnie, Łatce nie przybyła konkurencja przy misce, ten kotek żywi się jedynie moimi spojrzeniami. A brzuszek i tak ma cały pełen gryki:

Kupiony na Czarnym Weselu w Klukach stoi sobie teraz u mnie w kuchni, między bazylią a gruszkami:)
wtorek, 4 maja 2010
Sztućce i stare pocztówki
Autor:
jasnobłękitna
Moja kuchnia ma to do siebie, że nie posiada szuflad. Ma to trochę wad, bo jednak szuflady są praktycznym miejscem na przechowywanie masy rzeczy, ot, na przykład sztućców. Ma też trochę zalet;), bo można sobie w poszukiwaniu sposobu na przechowywanie owych sztućców zrobić taki oto pojemniczek:

Wykorzystałam pojemnik, według producenta na ołówki:) i dwie serwetki, w kratkę i z motywem "apetycznej" pocztówki. Motywy są na dwóch przeciwległych ściankach, pozostałe boki i krawędzie pozostały w pastelowej orchidei.

A tu już pojemnik w kuchni i w użyciu:

Wykorzystałam pojemnik, według producenta na ołówki:) i dwie serwetki, w kratkę i z motywem "apetycznej" pocztówki. Motywy są na dwóch przeciwległych ściankach, pozostałe boki i krawędzie pozostały w pastelowej orchidei.

A tu już pojemnik w kuchni i w użyciu:
piątek, 30 kwietnia 2010
Za moim oknem
Autor:
jasnobłękitna
Drzewa za moim oknem powoli pokrywają się coraz intensywniejszą zielenią, a ja robię zdjęcia dopełniając swój "cykl":
wiosna

lato

jesień

zima

A to znaczy, że niechybnie mieszkam tu już prawie cały rok;)
wiosna

lato

jesień

zima

A to znaczy, że niechybnie mieszkam tu już prawie cały rok;)
niedziela, 18 kwietnia 2010
piątek, 26 marca 2010
czwartek, 25 marca 2010
Ha! Dekoracje świąteczne!
Autor:
jasnobłękitna
Dopiero co jęczałam, że dekoracji nie mam, że weny i serca do samodzielnego robienia pisanek nie mam i w ogóle co to będzie, u Was tak pięknie, a u mnie ni dudu. Aż tu dwa dni temu, między jogurtem a szczypiorkiem, natknęłam się w "zwykłym" sklepie na te dwa zajączki. Zakochałam się i raz dwa je zaadoptowałam (za drobną opłatą).

Pan Zajączek pod muchą i w zielonym surduciku:

i Pani Zajączkowa w odświętnej sukience i z kwiatkiem:

Zadzierają teraz łebki do słońca na moim parapecie.
Stylistyka jest taka jaką lubię - kolorowa, trochę dziecinna, naiwna, trochę kiczowata. W sam raz dla mnie. A że z takim stylem nie można przesadzić, myślę, że to będzie koniec moich wielkanocnych dekoracji. No, pewnie jeszcze przyniosę bazie lub inne gałązki:)
A oto pani Biedronka, która przysiadła na moim oknie:

Przysiadła po zewnętrznej stronie, na swoje szczęście i na nieszczęście Łatki, która przez 15 minut stała na tylnych łapkach i miauczała. Po tym czasie pani Biedronka z godnością odfrunęła.
Miłego, wiosennego dnia życzę!:)

Pan Zajączek pod muchą i w zielonym surduciku:

i Pani Zajączkowa w odświętnej sukience i z kwiatkiem:

Zadzierają teraz łebki do słońca na moim parapecie.
Stylistyka jest taka jaką lubię - kolorowa, trochę dziecinna, naiwna, trochę kiczowata. W sam raz dla mnie. A że z takim stylem nie można przesadzić, myślę, że to będzie koniec moich wielkanocnych dekoracji. No, pewnie jeszcze przyniosę bazie lub inne gałązki:)
A oto pani Biedronka, która przysiadła na moim oknie:

Przysiadła po zewnętrznej stronie, na swoje szczęście i na nieszczęście Łatki, która przez 15 minut stała na tylnych łapkach i miauczała. Po tym czasie pani Biedronka z godnością odfrunęła.
Miłego, wiosennego dnia życzę!:)
piątek, 19 marca 2010
Nowe rolety
Autor:
jasnobłękitna
Nareszcie, zamiast starych, "słomiankowych" rolet, mam na głównym oknie nowe - proste, bawełniane, rzymskie z Ikei. Zdjęcia jakości jak to z automatu i pod światło, ale nie mogłam się moimi roletkami nie pochwalić. Całe wnętrze nabrało od razu lekkości:)


środa, 17 marca 2010
Zapach lawendy
Autor:
jasnobłękitna
Smaka na lawendę, a co za tym idzie na lato i ogólnie wakacyjne klimaty, narobiła mi najpierw Mira, potem Aga, więc chłonąc delikatny zapach (lawendowe saszetki z Pachnącej Szafy mam gdzieś w domu zawsze) i ja poczyniłam letnio-lawendowy komplecik:


Ramka i lusterko malowane rozcieńczoną farbą akrylową, żeby lekko prześwitywała faktura drewna, serwetka i satynowy lakier. Lubię ten lakier, mogłabym teraz ten komplecik głaskać i głaskać;)
Cieszę się, że moje szpatułkowe etykietki się podobają:) Powoli wprowadzają się do kuchennych doniczek, a ja dorabiam nowe.




Ramka i lusterko malowane rozcieńczoną farbą akrylową, żeby lekko prześwitywała faktura drewna, serwetka i satynowy lakier. Lubię ten lakier, mogłabym teraz ten komplecik głaskać i głaskać;)
Cieszę się, że moje szpatułkowe etykietki się podobają:) Powoli wprowadzają się do kuchennych doniczek, a ja dorabiam nowe.
wtorek, 16 marca 2010
Etykiety do ziół
Autor:
jasnobłękitna
Czyli jeden z tych uroczych drobiazgów, które są tak naprawdę niepotrzebne, bo kiedy ziółka już są w pełni rozwinięte, jak u mnie, podpisywać ich nie ma już chyba potrzeby. Chciałam jednak mieć takie niepotrzebne coś (jak wiele innych) i wprowadzić trochę urozmaicenia do doniczek, więc stworzyłam takie oto:

Czyli szpatułki laryngologiczne + pastelowa orchidea + kolorowe gazety. Jeszcze parę warstw lakieru i do doniczek:)
P.S. Spójrzcie tylko na licznik po prawej - 4 dni i 15 godzin..:)
P.S. Spójrzcie tylko na licznik po prawej - 4 dni i 15 godzin..:)
wtorek, 2 marca 2010
Kot w pierwiosnkach:)
Autor:
jasnobłękitna
Przyniosłam do domu małą prymulkę, jak się okazuje - ku wielkiej radości Łatki:
Pozdrawiam wszystkich wiosnolubnych!:)
Pozdrawiam wszystkich wiosnolubnych!:)
poniedziałek, 15 lutego 2010
Tabliczka z numerem na drzwi
Autor:
jasnobłękitna
Zawisła na moich drzwiach już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz się nią pochwalę;)

Wykonana z użyciem kraka jednoskładnikowego na bazie... podstawki pod kubek. Nikt na klatce nie ma takiej!;)
Wykonana z użyciem kraka jednoskładnikowego na bazie... podstawki pod kubek. Nikt na klatce nie ma takiej!;)
niedziela, 14 lutego 2010
Pourodzinowo
Autor:
jasnobłękitna
Pourodzinowo, czyli kot w dżungli bukietu. I to jakiego bukietu! Czegóż w nim nie ma?! I jeszcze to połączenie różu z zielenią! - mrrrauuu:) Poczułam się, jakbym dostała w ramiona całą wiosnę świata:)


A także trochę "poikeowsko" (tak, tak, znowu, ale przecież dopiero się urządzam;P). Przy użyciu różnych dziwnych i nietypowych narzędzi skręciliśmy stół Melltorp 175x75 (ok, ok, K. skręcił), który ma być podstawą mojej powstającej gabineto-pracowni (będę mieć gabineto-pracownię! jupi!). Na razie zdjęcie stołu tuż po skręceniu, jeszcze w kartonowym rozgardiaszu, a zdjęcia pracowni już niebawem. Jak tylko urządzę:)
A także trochę "poikeowsko" (tak, tak, znowu, ale przecież dopiero się urządzam;P). Przy użyciu różnych dziwnych i nietypowych narzędzi skręciliśmy stół Melltorp 175x75 (ok, ok, K. skręcił), który ma być podstawą mojej powstającej gabineto-pracowni (będę mieć gabineto-pracownię! jupi!). Na razie zdjęcie stołu tuż po skręceniu, jeszcze w kartonowym rozgardiaszu, a zdjęcia pracowni już niebawem. Jak tylko urządzę:)
środa, 10 lutego 2010
Królowa
Autor:
jasnobłękitna
Każdy kot potrzebuje bezpiecznego miejsca, gdzie może spać nie martwiąc się, że jakiemuś niewyżytemu domownikowi przyjdzie na myśl go pogłaskać, a także skąd, już po drzemce, może najlepiej obserwować swoje królestwo.
Zdaje się, że moja wreszcie sobie takie miejsce znalazła. A myślałam naiwnie, że tamta szafka jest dla niej nieosiągalna...;)

Zdaje się, że moja wreszcie sobie takie miejsce znalazła. A myślałam naiwnie, że tamta szafka jest dla niej nieosiągalna...;)
wtorek, 9 lutego 2010
Japoński kącik i candy u Ivonn:)
Autor:
jasnobłękitna
Przedstawiam nowy kącik, który w ten weekend, za sprawą tatusiowej wiertarki, pojawił się w moim domu. Nazwałam go roboczo kącikiem japońskim - na ścianie zawisły 3 fotografie kupione prawie rok temu na wystawie w Toruniu. Są to zdjęcia Ze'eva Aleksandrowicza z podróży do Japonii w 1934 roku. Bardzo piękne i nastrojowe.
W szerszej perspektywie:

Tymczasem zapisałam się na smakowite candy u Ivonn. Mniam, mniam:)
Moja zdolna kicia właśnie pierwszy raz wskoczyła na miejsce, w którym zawsze kładłam wszystko, co nie chciałam, aby dostało się w jej łapki. Idę naprawiać szkody, bo straciłam nie tylko bezpieczny schowek, ale i, po drodze, solniczkę...
Tymczasem zapisałam się na smakowite candy u Ivonn. Mniam, mniam:)
Moja zdolna kicia właśnie pierwszy raz wskoczyła na miejsce, w którym zawsze kładłam wszystko, co nie chciałam, aby dostało się w jej łapki. Idę naprawiać szkody, bo straciłam nie tylko bezpieczny schowek, ale i, po drodze, solniczkę...
piątek, 29 stycznia 2010
Na przekór zimie
Autor:
jasnobłękitna
I ja należę do zdecydowanej większości, która ma już serdecznie dosyć zimy. I to zimy w mieście, czyli nieodśnieżonych jeszcze chodników co rano, zwałów śniegu po odśnieżaniu, porozjeżdżanej przez samochody brei na przejściach dla pieszych no i marznięcia na kość na przystanakach.
Wczoraj doszłam do wniosku, że już najwyższy czas wybrać się do kwiaciarni i samej sobie przynieść do domu trochę wiosny. No i proszę:
Rozkwita w oczach, od razu mi lepiej:) Mogę iść walczyć z zaspami!;)
Wczoraj doszłam do wniosku, że już najwyższy czas wybrać się do kwiaciarni i samej sobie przynieść do domu trochę wiosny. No i proszę:
Wczoraj wieczorem:
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Kocham ją;)
Autor:
jasnobłękitna
Tak, tak, wiem, i jakość podobno nie ta (ja jeszcze na nic nie narzekam), i domy nasze jak Europa długa i szeroka upodobniają się jeden do drugiego, ale... spacer po ikeowskich halach napełnia moją głowę tyloma pomysłami, że jak tu nie być w stanie euforii na samą myśl o nich;) Bardzo podoba mi się ta skandynawska stylistyka i kolory, i wesołe, luźne podejście do mieszkania.
W ten weekend pojechaliśmy z K. (który wie, co lubię i dzielnie się poświęca;)) na małe zakupy. Oto parę zdobyczy:
24-częściowy komplet sztućców (moja kuchnia już o niego wołała, odkąd z pozostałych zostało parę sztuk, swoją drogą... jak można gubić sztućce...?), tutaj w kolorowych osłonkach na doniczki:
Piękna taca w tęczowe ptaszki-ptaszory:
którą, rozpakowując torbę, tymczasowo postawiłam na parapecie i... chyba tam na trochę zostanie:)
Świecznik z serii PS:
w sam raz na mój PS-owski stół:

Po Ikei jeszcze spacer po oblodzonym sopockim molo. Zdjęć nie ma, bo i bez zdejmowania rękawiczek, aby je zrobić, chyba się przeziębiłam:/
Pozdrawiam i herbatę lipową polecam!
W ten weekend pojechaliśmy z K. (który wie, co lubię i dzielnie się poświęca;)) na małe zakupy. Oto parę zdobyczy:
24-częściowy komplet sztućców (moja kuchnia już o niego wołała, odkąd z pozostałych zostało parę sztuk, swoją drogą... jak można gubić sztućce...?), tutaj w kolorowych osłonkach na doniczki:
Po Ikei jeszcze spacer po oblodzonym sopockim molo. Zdjęć nie ma, bo i bez zdejmowania rękawiczek, aby je zrobić, chyba się przeziębiłam:/
Pozdrawiam i herbatę lipową polecam!








