Pozdrawiam wszystkich cierpliwych czytelników!:)
Recent Posts
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudełka i pojemniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudełka i pojemniki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 kwietnia 2011
Świnki dwie
Autor:
jasnobłękitna
Uwielbiam ten motyw zakochanych świnek. Od razu człowiek się do nich uśmiecha. Po paru próbach z innymi motywami (których zarys jest zresztą widoczny pod świnkami) stwierdziłam, że właśnie one będą najlepszą ozdobą mojego nowego pudełka na herbatę do pracy. Po co trzymać w szafce stosik papierowych pudełek, skoro można mieć dwie małe, zakochane świnki?:)


Pozdrawiam wszystkich cierpliwych czytelników!:)
Pozdrawiam wszystkich cierpliwych czytelników!:)
niedziela, 16 stycznia 2011
Dwa w jednym:)
Autor:
jasnobłękitna
Powiem nieskromnie, że warto dawać mi prezenty;) Czasem może się okazać, że ktoś przypadkiem dał mi dwa prezenty. Na przykład Paulina z okazji Świąt podarowała mi cudny, okolicznościowy zestaw do herbaty dla osoby pojedynczej:
Zestawik, jak to często ceramika, zapakowany był w okrągłe, tekturowe pudełko w ten sam wzór. Aż szkoda wyrzucać. A że akurat szukałam pomysłu na pojemnik na przybory do szycia (aktualny nie tylko w okresie świątecznym) w ruch poszły dwie farby, szablon i ołówek z gumką. I dziś już mogę pić herbatkę zerkając na mój nowy, słodki pojemnik na szycie:)
Słowem - dziękuję za oba prezenty:)
środa, 29 grudnia 2010
Tuturututu! Jasnobłękitna szyje!;)
Autor:
jasnobłękitna
"Tańcowała igła z nitką, igła pięknie, nitka brzydko..." We wczesnej podstawówce z moją koleżanką A. robiłyśmy furorę na apelach, akademiach i konkursach recytatorskich brawurową interpretacją tego wierszyka. A. dzierżyła w rękach ogromną igłę wyciętą z brystolu, ja zaś byłam tą nieszczęsną zaplątaną nitką a moim atrybutem z półtora metra sznurka. Bo nić, choć splątana, była słuszna. A. jest teraz diagnostą w przyszpitalnym laboratorium, więc z igłami jakoś tam pośrednio ma do czynienia, ja w takim razie powinnam zostać krawcową;)
Na razie taką raczej amatorską i weekendową. Co to serduszka ze starych piżam szyje i lawendowym kwieciem wypycha.
Voila:

A jak już się te koślawce poszyje, można je zapakować do dekupażowego, pachnącego sosną pudełka, dołożyć paczkę herbaty imbirowej i... prezent dla babci gotowy:)

Na razie taką raczej amatorską i weekendową. Co to serduszka ze starych piżam szyje i lawendowym kwieciem wypycha.
Voila:
A jak już się te koślawce poszyje, można je zapakować do dekupażowego, pachnącego sosną pudełka, dołożyć paczkę herbaty imbirowej i... prezent dla babci gotowy:)
czwartek, 2 grudnia 2010
Trochę Prowansji w pracy
Autor:
jasnobłękitna
Precz z plastikowymi przybornikami biurowymi w kolorach bliżej nieokreślonych! Po godzinach przygotowałam sobie trochę ładniejszy kubełek na długopisy i ołówki. Od razu czuję się trochę bardziej "u siebie":)
niedziela, 28 listopada 2010
Jesienna dziewczyna
Autor:
jasnobłękitna
Myślałam o tej pięknej piosence robiąc tę skrzyneczkę. Moja dziewczyna nie ma co prawda ze sobą chryzantem, ale ma parasolkę i sądzę, że jest zdecydowanie jesienną, deszczową dziewczyną:)

Tekst na wierzchu to fragment stareńkiej piosenki Charlesa Treneta, też jesiennej:), "W moim pokoju pada deszcz".

Miało być tak listopadowo, ale nie zdążyłam pokazać Wam jesiennej dziewczyny zanim przyprószył nas śnieg... Czy u Was za oknem też jest taka niezadeptana jeszcze biała bajka?:)

Śnieg jest najpiękniejszy pierwszego dnia. I najpiękniejszy jest chyba w niedzielę, kiedy można bezkarnie patrzeć na niego tylko przez okno. Uwielbiam ten kontrast przez szybę - kiedy na zewnątrz jest biało i zimno, a w domu ciepło, kolorowo, zacisznie. Mam wtedy jeszcze większą ochotę urządzać się, mościć, dekorować, słowem - urządzać swoje gniazdko. Ale o tym później;)

Pozdrawiam Was serdecznie!
czwartek, 15 lipca 2010
Chłopaki z ferajny, czyli o pieskach
Autor:
jasnobłękitna
Nie lubię psów. Zasadniczo. Psy są niebezpieczne, nieprzewidywalne, dziwnie pachną, szczekają, robią masę hałasu i kupę na środku chodnika (no, to już bardziej wina ich niefrasobliwych właścicieli...) Jeżeli wierzyć w stereotypowy podział ludzkości na "psiarzy" i "kociarzy", to ja zdecydowanie należę do zwolenników mruczenia.
W dzieciństwie moja niechęć do psów miała wręcz znamiona fobii - na widok jakiegokolwiek, nawet przyjaźnie nastawionego psa potrafiłam wykonać popisowy skok wzwyż w miejsca w ramiona rodziców. Ponoć źródła tego lęku tkwią gdzieś w wczesnodziecięcym spotkaniu twarzą w twarz z bardzo przyjaźnie nastawionym, acz trochę za dużym burkiem. Spotkanie objęte zostało litościwi tzw. amnezją dziecięcą;)
Spokojnie, teraz już sobie radzę (choć jak widzę niektóre psy nadal mam ochote na jakiś skok wzwyż...), na widok psów odczuwam tylko lekki dyskomfort. A dopuszczam do siebie tylko te naprawdę zaprzyjaźnione i "rozpoznane" (i tu pozdrowienia dla Reksia!;P)
Ale, ale! Nie oburzajcie się miłośniczki piesko! Nie jestem zatwardziałą, kocią szowinistką! Czasem jakieś psiaki podbiją moje serce. Na przykład te:

Zauroczył mnie ich łobuzerski, trochę gangsterski wdzięk:) Prawdziwe chłopaki (psiaki?) z ferajny!
Poczyniłam więc pudełeczko:




Dół pomalowany na apetyczny, czekoladowy kolor, a więc góra, do smaku, udziabdziana a la stracciatella;), do tego pieski z chusteczki, wspomożone nieco domalowanym podłożem i najprostszy z prostych napis z drukarki (wszelkie ładne esy-floresy wydawały mi się tu przesadzone) - et voila!:)
Mojemu kotu się podoba;)
W dzieciństwie moja niechęć do psów miała wręcz znamiona fobii - na widok jakiegokolwiek, nawet przyjaźnie nastawionego psa potrafiłam wykonać popisowy skok wzwyż w miejsca w ramiona rodziców. Ponoć źródła tego lęku tkwią gdzieś w wczesnodziecięcym spotkaniu twarzą w twarz z bardzo przyjaźnie nastawionym, acz trochę za dużym burkiem. Spotkanie objęte zostało litościwi tzw. amnezją dziecięcą;)
Spokojnie, teraz już sobie radzę (choć jak widzę niektóre psy nadal mam ochote na jakiś skok wzwyż...), na widok psów odczuwam tylko lekki dyskomfort. A dopuszczam do siebie tylko te naprawdę zaprzyjaźnione i "rozpoznane" (i tu pozdrowienia dla Reksia!;P)
Ale, ale! Nie oburzajcie się miłośniczki piesko! Nie jestem zatwardziałą, kocią szowinistką! Czasem jakieś psiaki podbiją moje serce. Na przykład te:

Zauroczył mnie ich łobuzerski, trochę gangsterski wdzięk:) Prawdziwe chłopaki (psiaki?) z ferajny!
Poczyniłam więc pudełeczko:




Dół pomalowany na apetyczny, czekoladowy kolor, a więc góra, do smaku, udziabdziana a la stracciatella;), do tego pieski z chusteczki, wspomożone nieco domalowanym podłożem i najprostszy z prostych napis z drukarki (wszelkie ładne esy-floresy wydawały mi się tu przesadzone) - et voila!:)
Mojemu kotu się podoba;)
wtorek, 4 maja 2010
Sztućce i stare pocztówki
Autor:
jasnobłękitna
Moja kuchnia ma to do siebie, że nie posiada szuflad. Ma to trochę wad, bo jednak szuflady są praktycznym miejscem na przechowywanie masy rzeczy, ot, na przykład sztućców. Ma też trochę zalet;), bo można sobie w poszukiwaniu sposobu na przechowywanie owych sztućców zrobić taki oto pojemniczek:

Wykorzystałam pojemnik, według producenta na ołówki:) i dwie serwetki, w kratkę i z motywem "apetycznej" pocztówki. Motywy są na dwóch przeciwległych ściankach, pozostałe boki i krawędzie pozostały w pastelowej orchidei.

A tu już pojemnik w kuchni i w użyciu:

Wykorzystałam pojemnik, według producenta na ołówki:) i dwie serwetki, w kratkę i z motywem "apetycznej" pocztówki. Motywy są na dwóch przeciwległych ściankach, pozostałe boki i krawędzie pozostały w pastelowej orchidei.

A tu już pojemnik w kuchni i w użyciu:
środa, 21 kwietnia 2010
Coś nowego, coś starego... coś pożyczonego
Autor:
jasnobłękitna
Nowe, bo dopiero co je zrobiłam. Stare, bo jednak postarzane. Pożyczone, bo... postarzenia chyba nie są do końca w moim stylu (jeśli założyć,że coś takowego jak styl posiadam).
To pudełeczko poczyniłam wczoraj na warsztatach z patynowania w Kreatywnie.com:

A przy okazji postarzania przypomniało mi się, że czas skończyć tę skromną ramkę shabby chic dla pani Marylki:

I co powiecie? Postarzać? Nie postarzać? Oto jest pytanie...;)
To pudełeczko poczyniłam wczoraj na warsztatach z patynowania w Kreatywnie.com:

A przy okazji postarzania przypomniało mi się, że czas skończyć tę skromną ramkę shabby chic dla pani Marylki:
I co powiecie? Postarzać? Nie postarzać? Oto jest pytanie...;)
środa, 31 marca 2010
Mała kolorowa skrzyneczka
Autor:
jasnobłękitna
Dla kogoś komu na pewno nie przypadną do gustu bogate ornamenty, retro różyczki, styl shabby chic, ani żadne inne fajerwerki.

Mam nadzieję, że się spodoba.Pozdrawiam serdecznie!:)
poniedziałek, 29 marca 2010
Chustecznik w stokrotki
Autor:
jasnobłękitna
Przeziębiłam się:/
Na szczęście jakiś czas temu zrobiłam ten jasnobłękitny (tak, tak) chustecznik. Od razu przyjemniej się kicha;)

Aaaaaa....PSIK!
Na szczęście jakiś czas temu zrobiłam ten jasnobłękitny (tak, tak) chustecznik. Od razu przyjemniej się kicha;)

Aaaaaa....PSIK!
niedziela, 28 lutego 2010
Komplet na biurko i związane z nim przygody;)
Autor:
jasnobłękitna
Przygotowałam dla mojego lubego komplet pomocników na biurko. Szukałam na niego motywu, który nie byłby zbyt dziewczęcy, czyli żadnych różyczek, aniołków i innych słodkości, a jednocześnie chciałam uniknąć tzw. męskich motywów - automobili, fajek itp. Nie chciałam też kolorów uważanych za typowo męskie, czyli czerni, granatu, brązu. Natomiast to, czego chciałam, to klimat lekko orientalny, ale bez oczywistości pod postacią spacerujących gejsz.
Jak widać wymagania, co do motywu miałam spore, ale muszę przyznać, że z tej sowy - mądrej głowy jestem bardzo zadowolona:)

Praca zaczęła się niełatwo - pan kurier, który miał mi dowieźć półprodukty n ie poradził sobie ze znalezieniem adresu (sic!) i odesłał przesyłkę do nadawcy. Tak więc ostatecznie dotarła do mnie tak późno, że nie zdążyłam ani na termin walentynkowy, ani urodzinowy...
Ale grunt, że dotarła i mogłam ochoczo zabrać się do pracy. Tak ochoczo, że od razu wymalowałam całe pudełko, łącznie ze środkiem, dopiero po fakcie stwierdzając, że pomalowanie to uniemożliwia swobodne otwieranie i zamykanie pudełeczka... A więc papier ścierny w dłoń i szlifowanie, szlifowanie i szlifowanie brzegów.
Potem zaczęła się zabawa z taśmą malarską. Tak, tak, z taką zwykłą taśmą, której używa się do zabezpieczania brzegów przy malowaniu. Moja kompletnie odmawiała mi posłuszeństwa, w kółko poprawiałam i poprawiałam, a zawsze i tak coś mi podciekło. Wrr:/ Byłam już bliska rzucenia wszystkiego w kąt, ale wzięłam glęboki oddech i wytłumaczyłam sobie, że idealnej gładkości można oczekiwać po plastikowych drobiazgach z wzorem z komputera i o maszynowym wykonaniu. Moje prace będą miały "rys indywidualizmu". Trudno, co robić... (potem tata oświecił mnie, że moja taśma była pewnie po prostu... przeterminowana, stąd ten indywidualizm)
Efekt końcowy nie jest jednak zły, a co najważniejsze K. jest bardzo zadowolony:)
Komplet składa się z pudełeczka na karteczki:


Pudełka na wizytówki, spinacze czy inne drobiazgi:


oraz zakładki do książki:


I jeszcze raz całość (plus kawałek kota włazi-kadra;) )
Jak widać wymagania, co do motywu miałam spore, ale muszę przyznać, że z tej sowy - mądrej głowy jestem bardzo zadowolona:)
Praca zaczęła się niełatwo - pan kurier, który miał mi dowieźć półprodukty n ie poradził sobie ze znalezieniem adresu (sic!) i odesłał przesyłkę do nadawcy. Tak więc ostatecznie dotarła do mnie tak późno, że nie zdążyłam ani na termin walentynkowy, ani urodzinowy...
Ale grunt, że dotarła i mogłam ochoczo zabrać się do pracy. Tak ochoczo, że od razu wymalowałam całe pudełko, łącznie ze środkiem, dopiero po fakcie stwierdzając, że pomalowanie to uniemożliwia swobodne otwieranie i zamykanie pudełeczka... A więc papier ścierny w dłoń i szlifowanie, szlifowanie i szlifowanie brzegów.
Potem zaczęła się zabawa z taśmą malarską. Tak, tak, z taką zwykłą taśmą, której używa się do zabezpieczania brzegów przy malowaniu. Moja kompletnie odmawiała mi posłuszeństwa, w kółko poprawiałam i poprawiałam, a zawsze i tak coś mi podciekło. Wrr:/ Byłam już bliska rzucenia wszystkiego w kąt, ale wzięłam glęboki oddech i wytłumaczyłam sobie, że idealnej gładkości można oczekiwać po plastikowych drobiazgach z wzorem z komputera i o maszynowym wykonaniu. Moje prace będą miały "rys indywidualizmu". Trudno, co robić... (potem tata oświecił mnie, że moja taśma była pewnie po prostu... przeterminowana, stąd ten indywidualizm)
Efekt końcowy nie jest jednak zły, a co najważniejsze K. jest bardzo zadowolony:)
Komplet składa się z pudełeczka na karteczki:
Pudełka na wizytówki, spinacze czy inne drobiazgi:
oraz zakładki do książki:
I jeszcze raz całość (plus kawałek kota włazi-kadra;) )

