O stylu skandynawskim pomyślałam ostatnio planując prezent ślubny dla pewnej miłej pary. Ponieważ nie znałam aż tak dobrze ich gustów, ani tym bardziej wystroju przyszłego domu, postanowiłam wręczyć prezent, który będzie odzwierciedlał mnie i moje klimaty. A nuż widelec trafię? Ba, albo jeszcze lepiej - Skandynawią zarażę?;)
Tak więc odrzuciłam pokusę typowo ślubnych róż, serc i gołąbków i stworzyłam skromną tacę:

Wymalowałam na biało, delikatnie, żeby nie zakryć pięknego rysunku słoi drewna, serwetką w kropeczki ozdobiłam tylko rancik i wnętrze rączek, do tego satynowy lakier et voila!

Oczywiście taca na nóżkach, gdyż długie śniadania i późne kolacje w łóżku są tym, czego młodemu małżeństwu najbardziej potrzeba:)
Zdjęcia zrobione w ogromnym pospiechu przed wyjazdem na wesele, wiec niepopisowe. Mam jednak nadzieję, że Państwo Młodzi zadowoleni i skwapliwie korzystają;)

