
Pan Zajączek pod muchą i w zielonym surduciku:

i Pani Zajączkowa w odświętnej sukience i z kwiatkiem:

Zadzierają teraz łebki do słońca na moim parapecie.
Stylistyka jest taka jaką lubię - kolorowa, trochę dziecinna, naiwna, trochę kiczowata. W sam raz dla mnie. A że z takim stylem nie można przesadzić, myślę, że to będzie koniec moich wielkanocnych dekoracji. No, pewnie jeszcze przyniosę bazie lub inne gałązki:)
A oto pani Biedronka, która przysiadła na moim oknie:

Przysiadła po zewnętrznej stronie, na swoje szczęście i na nieszczęście Łatki, która przez 15 minut stała na tylnych łapkach i miauczała. Po tym czasie pani Biedronka z godnością odfrunęła.
Miłego, wiosennego dnia życzę!:)
8 komentarze:
Zajęcza parka jakby wyjęta z angielskich bajek dla dzieci. Też bym nie minęła obojętnie, chociaż ja nie jestem aż tak "kolorowa".
Urocze zajaczki przycupnely u Ciebie w stokrotkach.
Pozdrawiam
Śliczne te królisie. A mordki mają identyczne jak mój kot, kiedy go wieczorkiem błaskam po pyszczku. Też tak się nastawia ;)
Już poprawiłam Twój nick, przepraszam za pomyłkę nie wiem o czym myślałam :).
Cudne ozdoby wielkanocne :).
Ja Ci się nie dziwię, że przygarnęłaś tą parkę, takie słodziaki nie mogły zostać w towarzystwie szczypiorku ani minuty dłużej. W stokrotkach im bardziej do twarzy!
Zajączki ślicznie Wam dziękują za komplementy:)
AgnieszkoMD, nic nie szkodzi!:)
Pozdrawiam Was!
Słodziaki z tych króliczków :)
Zajączki super, podobały by się mojej córci a biedronkę tez już widziałam i nawet ospałego latającego bąka!!!pozdrawiam słonecznie!
Prześlij komentarz