Recent Posts

środa, 17 lutego 2010

Światowy dzień kota

Wszystkim małym i dużym, puchatym i bezwłosym, grubiutkim i chudziakom, psotnikom i kanapowym leniwcom, pieszczochom i niedotykalskim wszystkiego naj naj;)

A dla ich wielbicieli małe co nie co:)

poniedziałek, 15 lutego 2010

Tabliczka z numerem na drzwi

Zawisła na moich drzwiach już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz się nią pochwalę;)


Wykonana z użyciem kraka jednoskładnikowego na bazie... podstawki pod kubek. Nikt na klatce nie ma takiej!;)

niedziela, 14 lutego 2010

Pourodzinowo

Pourodzinowo, czyli kot w dżungli bukietu. I to jakiego bukietu! Czegóż w nim nie ma?! I jeszcze to połączenie różu z zielenią! - mrrrauuu:) Poczułam się, jakbym dostała w ramiona całą wiosnę świata:)


A także trochę "poikeowsko" (tak, tak, znowu, ale przecież dopiero się urządzam;P). Przy użyciu różnych dziwnych i nietypowych narzędzi skręciliśmy stół Melltorp 175x75 (ok, ok, K. skręcił), który ma być podstawą mojej powstającej gabineto-pracowni (będę mieć gabineto-pracownię! jupi!). Na razie zdjęcie stołu tuż po skręceniu, jeszcze w kartonowym rozgardiaszu, a zdjęcia pracowni już niebawem. Jak tylko urządzę:)

czwartek, 11 lutego 2010

Straszne skutki decoupage'u

... czyli auka:(

środa, 10 lutego 2010

Królowa

Każdy kot potrzebuje bezpiecznego miejsca, gdzie może spać nie martwiąc się, że jakiemuś niewyżytemu domownikowi przyjdzie na myśl go pogłaskać, a także skąd, już po drzemce, może najlepiej obserwować swoje królestwo.

Zdaje się, że moja wreszcie sobie takie miejsce znalazła. A myślałam naiwnie, że tamta szafka jest dla niej nieosiągalna...;)

wtorek, 9 lutego 2010

Japoński kącik i candy u Ivonn:)

Przedstawiam nowy kącik, który w ten weekend, za sprawą tatusiowej wiertarki, pojawił się w moim domu. Nazwałam go roboczo kącikiem japońskim - na ścianie zawisły 3 fotografie kupione prawie rok temu na wystawie w Toruniu. Są to zdjęcia Ze'eva Aleksandrowicza z podróży do Japonii w 1934 roku. Bardzo piękne i nastrojowe.

W szerszej perspektywie:


Tymczasem zapisałam się na smakowite candy u Ivonn. Mniam, mniam:)

Moja zdolna kicia właśnie pierwszy raz wskoczyła na miejsce, w którym zawsze kładłam wszystko, co nie chciałam, aby dostało się w jej łapki. Idę naprawiać szkody, bo straciłam nie tylko bezpieczny schowek, ale i, po drodze, solniczkę...

Lustereczko powiedz przecie...

... kiedy lato będzie na świecie...

Znudzona małymi formami biżuterii zdekupażowałam energetyczne, letnie lusterko:):

środa, 3 lutego 2010

Kulinaria francuskie

Książka była prezentem gwiazdkowym, czyli mam ją od pewnego czasu, ale wciąż mam ją pod ręką, bo można ją czytać i czytać. Po kolei, od tyłu i na wyrywki. 468 stron szczegółowych, smakowitych informacji na temat kuchni mojej ukochanej Francji. Od zdjęć charakterystycznych składników i produktów żywnościowych, poprzez opowieści o zwyczajach kulinarnych poszczególnych regionów i pochodzeniu potraw, aż po przepisy na francuskie dania. Od croque-monsieur, czyli zwyczajnej grzanki z serem i szynką po kurę w winie z burgundzkimi truflami czy roladę cielęcą ze smardzami.

Najzabawniejsze, że ja wcale nie jestem "kuchenną dziewczyną", wcale nie przepadam za gotowaniem i preferuję to, co proste i szybkie. Kulinaria francuskie pożeram jednak ze smakiem i tylko słucham, jak mi z czasem zaczyna burczeć w brzuchu...

Polecam lekturę wszystkim, a tym, którzy kochają kuchnię (i Francję) podwójnie:)

Przegląd serów, a juści;)


Aż ślinka cieknie na widok tych mini-cudeniek


Mój ulubiony rozdział - ten, w którym mogę poczytać sobie o Bretanii, najpiękniejszym miejscu na świecie (opinia całkowicie subiektywna;))

Polecam i smacznego:)

A jako że zima, pozdrawiają Was moje hiacynty:

:)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails