Czyli moje ulubione ciasto, które nigdy nie smakuje tak jak o tej porze roku. Ochoty na pichcenie narobiła mi ostatnio Ika swoim apetycznym postem, więc przy pierwszej okazji zaanektowałam kuchnię rodziców, włączyłam Norę Jones i szarlotkę upichciłam:)

Lubię to ciasto, bo jest swojsko brzydkie i "niecukierniowe". Te góry i dolinki to pozostałości po schowanych w środku jabłkach, które zdążyły w międzyczasie zamienić się w delikatny mus. Mniam!
Nie jestem kuchenną boginią, generalnie gotowanie mnie nudzi i męczy. ale wyjątek od tej reguły robię zdecydowanie dla pieczenia ciast. Dlaczego właśnie tak, nie wiem. Może dlatego, że ciasta częściej wychodzą i, jako pożywienie, które nie jest niezbędne, mają miły urok grzeszku obżarstwa?
Tak więc jeśli to jesień, to musi być szarlotka. Jeśli czerwiec, biszkopt z truskawkami. Jeśli późne lato, placek ze śliwkami. Jeśli Święta, to piernik, sernik i makowiec. I tak słodkości wybijają rytm roku:)
8 komentarze:
Jest niewiele przed 24, a ja mam ochotę jabłka obierać, ciasto zarabiać i szaleć w kuchni! Po obejrzeniu takiego obrazka ślinka sama ścieka po brodzie, aż do samych butów. Oj u mnie jutro będzie się działo, drżyj stolnico!:D
Miłego weekendA!!
ja tez uwielbiam szarlotke
Wpraszam się na kawę i ciacho :)
takie pyszności pokazałaś, ze aż ślinka cieknie :D
Mniam, mniam...
chodzi za mną taka szarlotka cały czas, ale muszę być twarda bo stanowcza postanowiłam się odchudzić. Grrr tylko ślinka mi cieknie po przeczytaniu twojej notki ;)
Hi
Great!!
very nice
hugs fron Chile
c@
no właśnie jak lejdik piszę nabrałam smaku, idę teraz na zakup żeby stworzyć coś takiego bo po urlopie i chorobie w lodówce mam sam lód
No i prosze,cos za mna lazilo i lazilo,az sie doplatalo.Juz wiem co jutro bedzie do popoludniowej kawci.
Dzieki za inspiracje:)Pozdrawiam
Prześlij komentarz