Mnie na przykład śniło się tej nocy, że robię zakupy w Kreatywnie... Szukałam serwetek z motywem cytryny, lakieru satynowego... Jak nic, kosmos przypomina mi, że powinnam więcej swego czasu poświęcać działalności, a nie ciągle tylko praca i praca. Ale cóż robić, kiedy praca nowa, wciągająca a pracuję w godzinach takich samych jak Kreatywnie, więc na szybką wizytę tam nie ma co liczyć.
Póki co więc masa zaczętych rzeczy musiała pójść na przymusowy urlop. Ale wiem, że już się cieszą, że niedługo wrócą do łask - spryciule wiedzą, że niedługo okres prezentowo-dekoracyjny;)
Aby usprawiedliwić się, że coś tam jednak robię - odrobinka biżuterii. Robionej zwykle w przed dzień wieczorem, z braku odpowiedniego dodatku do biurowej "kreacji" na następny dzień:)




4 komentarze:
I to mi się podoba!!!Garść świecidełek do znudzonej bluzeczki- i powstaje nowa kreacja!!świetne biżutki!Pozdrowienia tej kobiecie pracującej, co na hobby jednak trochę czasu znajduje;))
ps. koci komplet czAABy...;):D
Fajnie jest móc sobie "ukręcić" jakiś biżutek do kreacji. A filcowe kuleczki masz już gotowe w zapasie, czy też kulasz w ostatniej chwili?
Uwielbiam takie kuleczki filcowe, przypominają mi małe kolorowe gumy do żucia, traciły smak po minucie, były słodkie jak diabli ale i tak się je lubiło za wygląd :) Z filcem można robić mnóstwo rzeczy nie tylko biżuterię choć ta wygląda smakowicie gumowo i strasznie mi się podoba;). Sama mam taki cichy plan wykorzystać je w święta i na pewno napisze o tym na blogu.
Lejdik, koty to chyba do wakacji poczekają!
Mira, kuleczki robię sobie na bieżąco w miarę potrzeb i ochoty. Na sucho je sobie filcuję.
Ania, fajna byłaby choinka, na której jedyną ozdobą byłyby takie różnokolorowe, filcowe kulki, trochę większe niż te do biżutków:) Może spróbuję w tym roku...?
Aha, no i nikt tak nie uwielbia filcowych kuleczek jak moja kotka:)
Prześlij komentarz